Wolfenstein II The New Colossus – recenzja

wolfenstein engel licks blazkowitz

Naziści wygrali wojnę. Cały świat ugina kark pod butem oprawcy z logiem swastyki. Ostatecznym ciosem w serce ludzkości był wybuch niemieckiej bomby atomowej zrzuconej na Nowy Jork. Czy nie ma już żadnej nadziei? Otóż jest i nazywa się Terror Billy!

Akcja Wolfenstein II: The New Colossus rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z pierwszej części. Generał Strasse imć Trupia Główka – główny złoczyńca z The New Order nie żyje. Jednak jego śmierć, niczym ugryzienie komara na cielsku nazistowskiego potwora, nie zatrzymała rozpędzonej, niemieckiej machiny wojennej.

Nasz bohater B. J. Blazkowicz aka Terror Billy po wyeliminowaniu Trupiej Główki jest w opłakanym stanie; w kupie utrzymuje go znany z pierwszej części zaawansowany technologicznie pancerz stworzony przez tajemne, żydowskie stowarzyszenie Da’at Yichud. Na dodatek cała ekipa Blazka jest nieustannie tropiona przez diaboliczną Irene Engel. Buntownicy nie mają lekkiego życia.

frau irene engel

Jeśli nie grałeś w pierwszą część (The New Order) oraz dodatek (The Old Blood) to zrób to ze względu na historię w nich opowiedzianą. Warto doświadczyć jej osobiście. Jednak mimo to znajomość poprzednich odsłon nie jest konieczna – w The New Colossus na początku gry dostajemy krótkie streszczenie dotychczasowych wydarzeń.

Fabuła drugiego Wolfenstein’a rozgrywa się w okupowanej Ameryce (głównie). Jak się okazuje Amerykanie w większości pokornie poddali się nowej władzy. Ruch oporu to niewielkie grupki zapaleńców, które nie mając dużego pola manewru praktycznie nic nie znaczą. Tu pojawiamy się my – William Blazkowicz z ferajną. Z pokładu skradzionego nazistom U-Boota robimy wypady na terytorium wroga i boleśnie, część po części wyrywamy wrogowi wolność. Co ciekawe, po zwiastunach nie spodziewałem się niczego dobrego w kwestii fabularnej. Na szczęście pomyliłem się – opowiedziana historia okazuje się naprawdę niezła i staje się coraz lepsza wraz z postępem gry. W mojej opinii przewyższa tę z The New Order o kilka oczek. Byłem ciekawy co będzie dalej i nie mogłem oderwać się od grania. Sprzyjają temu na pewno świetnie rozrysowane postacie; naszej liderki – czarnoskórej Grace czy demonicznej i znanej zresztą z pierwszej części gry frau Irene Engel. Bohaterowie to naprawdę mocna część tej opowieści.

Jeśli graliście w poprzednią część to rozgrywka w The New Colossus nie będzie dla Ciebie niczym nowym.

To cały czas ten sam Wolfenstein tylko … lepszy. Grając miałem nieodparte wrażenie, że wszystkiego jest więcej, jest ładniej i brutalniej. Świetna sprawa biorąc pod uwagę, że The New Order i tak był już bardzo dobrym fps-em. Natomiast jeśli nie miałeś wcześniej styczności z grą pod tytułem Wolfenstein to spodziewaj się szybkiej, trudnej strzelaniny z dużą dawką brutalności i specyficznego, czarnego humoru. Poziomy można przechodzić na różne sposoby tj. prąc przed siebie bez większego pomyślunku i zabijając wszystko co się rusza, lub po cichu skradając się i eliminując wrogów z ukrycia. Niekiedy gra wymusza i promuje jeden czy drugi styl ale zazwyczaj to do nas należy wybór metody grania.

Tu dochodzimy do kwestii trudności rozgrywki – jeśli preferujesz łatwe rozwalanki to albo graj od razu na najłatwiejszym poziomie, albo Wolfenstein II: The New Colossus nie jest dla Ciebie. Gra jest trudna. Radosny speedrun połączony z eliminowaniem Niemców jaki widzieliśmy na trailerach jest możliwy jedynie przez chwilę, lub na niższych poziomach trudności. Biorę jeszcze pod uwagę brak odpowiedniego poziomu moich umiejętności, ale o ile poprzednią część przechodziłem na najtrudniejszym tak tutaj sobie tego nie wyobrażam. Swoją drogą najbardziej hardkorowy poziom „Mein leben” wywołał spore kontrowersje wśród fanów Wolfa; aby przejść grę na tym poziomie nie możemy zginąć ani razu, w przypadku śmierci gra wraca do samego początku (gry a nie checkpointa czyli tzw. permadeath) i wszystko zaczyna się od nowa. Biorąc pod uwagę jak często zdarzało mi się ginąć na niższym poziomie po prostu sobie tego nie wyobrażam.

wolfenstein nowy orlean ghetto

Oprawa audiowizualna stoi na wysokim poziomie.

W porównaniu do The New Order jest to można powiedzieć nowa jakość. W zasadzie nie ma się co dziwić, gdyż poprzednia część wyszła na przełomie konsolowych generacji i była dostępna zarówno na starszych jak i nowszych maszynkach. W The New Colossus twórcy mogli już w pełni wykorzystać moc obecnych konsol. Oczywistością jest, że grze wyszło to na dobre.

Poziomy są świetnie zaprojektowane i cieszą oko. Pomimo iż są zamkniętymi obszarami z brakiem możliwości wyjścia poza nie to i tak nie przeszkadza to w rozgrywce.

Grafika jest bardzo dobra, nie jest to poziom choćby zbliżający się do fotorealizmu, ale gra ma swój styl i konsekwentnie się go trzyma. Modele nazistowskich żołnierzy czy robotów są rewelacyjne. Naprawdę widać pomysłowość projektantów. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to twarze postaci, są maskowate i kiepsko zanimowane co trochę psuje odbiór całości. Oczywiście nie dotyczy to przerywników filmowych (swoją drogą jest ich całkiem sporo), które stoją na najwyższym poziomie. 

wolfenstein judgement

O muzyce zbyt wiele powiedzieć nie mogę, gdyż po prostu nie zwracałem na nią uwagi. Pamiętam, że wzorem poprzedniej części w tych bardziej gorących momentach towarzyszyło mi cięższe, gitarowe brzmienie. Nie każdemu może się to spodobać, ale też nie będzie przeszkadzać. Trochę szkoda, że większej roli nie odegrały utwory z nazistowskiej rzeczywistości. Niektóre z nich to prawdziwe perełki, a są po prostu jednymi ze znajdziek, na które tu i ówdzie natrafimy.

Na koniec trochę ponarzekam.

Na szczęście nie bardzo jest na co. Gra jest naprawdę bardzo dobra i dopracowana, ale drobne błędy się zdarzają. Najbardziej rzucają się w oczy błędy kolizji obiektów. Zdarzało się, że trupy naszych ofiar kończyły w ścianie, lub leżąc w powietrzu na nieistniejącej podłodze. Zastrzeżenia można mieć także do poziomu sztucznej inteligencji wrogów. Są oni wyraźnie terytorialni i pomimo, że wiedzą o naszej obecności zdarzało się, że dochodzili do granicy swojego terenu i zawracali. Absurd, który zapewne zostanie poprawiony w jednej z przyszłych aktualizacji.

Podsumowując…

Wolfenstein II The New Colossus to prawdziwa perełka wśród strzelanin pierwszoosobowych. Świetna grafika, świetna fabuła, czarny humor i nienaganny model strzelania czynią z niej jednego z najlepszych singlowych (gra nie ma multiplayera!) fps-ów ostatnich lat. Jednak ja uwielbiam nowego Wolfa za coś jeszcze – brak w nim wszechobecnej dzisiaj poprawności politycznej; gra jest bezkompromisowa ale jednocześnie nieprzerysowana. Sytuacja geopolityczna i społeczna przedstawiona w niej wydaje się prawdopodobna i rzeczywista (pomijając oczywiście elementy fantastyczne) i tak np. naziści to Niemcy z umysłami wypranymi przez chamską propagandę, którzy jak się okazuje oprócz wiary w nadludzi i podludzi mają również uczucia (listy, kartki które znajdujemy), wśród podbitych narodów znajdziemy zarówno kolaborantów jak i jednostki zdecydowanie opierające się okupantowi etc., etc. Przykłady można by mnożyć. To właśnie w Wolfensteinie jest najlepsze i mam nadzieję, że kolejna część również nie zawiedzie pod tym względem.

Atuty:

  • oprawa audiowizualna
  • fabuła
  • przekonująco wykreowany świat
  • postacie

Wady:

  • drobne błędy
  • animacja twarzy

Ostatnie zdanie:

Lepszej pierwszoosobowej strzelaniny dla pojedynczego gracza obecnie nie znajdziecie.

Ocena Masher.pl: 8/10

 

 

4 komentarze

  • Brak poprawnosci politycznej?
    O ile misje pomiedzy filmikami i mechanika jest bardzo dobra, to fabula to jakis zart.
    Ta gra wrecz zyga tecza poprawnosci politycznej.
    Ucisniona czarna, ktora co chwile odnosi sie z pogarda do bialych.
    Ona moze, ale jakby to bialy rzucal takimi tekstami do czarnych, to bylby to rasizm.
    White boy to, white boy tamto.
    Ide do helikoptera, a tam stoi dwoch czarnych (kobieta i mezczyzna). Patrze co czarny ma na kurtce za naszywke, a tam czarna piesc na bialym tle. To jakis zart? Black Power? Fabula w tej grze to jakas groteska. No i zyd, najmadrzejszy, bez ktorego nikt by sobie nie poradzil. Tak, gralem w TNO i tez tam byl, ale tutaj, to juz przesada.
    No tak, szwedzkie studio robilo gre, wiec nie ma czego sie spodziewac.
    Ta gra gnoi bialych ludzi. Jest anty biala.
    Jesli ktos zarzuci mi rasizm, prosze bardzo. Kolo chu*a mi to lata.
    „brak w nim wszechobecnej dzisiaj poprawności politycznej”.
    No prosze Was, redakcjo…
    Pomijajac fabule (wykonujac misje), gra swie swietnie.
    Przechodzilem glownie, o ile sie dalo, skradajac sie i zabijajac niemcow (nazistow z nazistowa, hehe). Zgadzam sie w wieloma wymienionymi punktami w recenzji, ale nie co do fabuly i poprawnosci politycznej.
    To tyle.
    Pewnie ktos mi zarzuci rasistowski komentarz.
    No coz. Kazdy widzi co chce widziec.
    Moja opinia jest subiektywna.
    Nie ma to jak stary Return to Castle Wolfenstein.
    Pozdrawiam.

    • Szanuję Twoją opinię, lecz nie do końca się z nią zgadzam. W grze są żarty z homoseksualistów, Żydów, nazistów (którzy to nota bene są Niemcami, jest to nawet dosadnie opisane w jednej ze znajdziek), Amerykanie to ślepi kolaboranci etc.,etc. Być może sytuacje, które opisujesz faktycznie mogą mieć nieco inny wydźwięk dla niektórych osób, jednak ja tego nie zauważyłem czyli jak dla mnie nie było to przesadzone i nie raziło w oczy (jak np. w większości dzisiejszych filmów). Poza tym obustronna brutalność, wzajemna nienawiść, często przerysowana również kłóci się z wizją poprawności politycznej.
      Jeszcze a propos Grace – ja postrzegałem ją raczej jako charakterną babę, niż rasistkę. Tym bardziej, że miała białego faceta i na dodatek miała z nim dziecko.
      Ilu graczy tyle opinii 🙂

  • No tak, ile graczy, tyle opini.
    Poprzednia czesc bardziej mi podeszla.
    W sumie kupilem gre na ps4 angielskiej strony game za 22 funty (okolo 100 zlotych) z dolaczonym steelbookiem, wiec zakup tak czy inaczej udany.
    Wciaz mam na PC edycje kolekcjonerska Return to Castle Wolfenstein. Sentyment do tej gry mam duzy.
    No a tutaj to co mnie tez zdraznilo w najnowszej odslonie…
    Pozdrawiam serdecznie.
    http://pics.tinypic.pl/i/00952/6s2tn80xa66l.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *